|
Fitness Club
streszczenia
odcinków 11-15
Odcinek 11:
W klubie pojawia się córka Janusza Góralczyka z pierwszego
małżeństwa, 18-letnia Maryjka, zresztą bardzo zaprzyjaźniona z Ewą. Wybiera się
właśnie na party, w związku z czym pożycza od Ewy sukienkę i klipsy.
Właścicielkę klubu odwiedza klientka ze zniszczoną cerą z żądaniem 20 mln
odszkodowania. Ewa nie zamierza płacić, klientka grozi sądem. Majka i Agata
pocieszają Ulę, która żali się, że po jej powrocie z urlopu mąż traktuje ją
gorzej niż poprzednio. Agata przypadkiem widziała go w kawiarni z inną kobietą,
ale nie mówi o tym Uli. We trzy idą na kolację. Zaprzyjaźniona klientka ma dla
Ewy dwie dobre wiadomości: bank znowu uruchomił kredyty, a roszczeniami pani ze
zniszczoną cerą nie warto się przejmować. Jest to znana naciągaczka.
Odcinek 12:
Majka ostro gani Jacka w rozmowie telefonicznej. Potem zła
na siebie wyładowuje emocje na Bogu ducha winnej Uli. Mówi, że Agata widziała
jej męża w kawiarni z inną kobietą. Ula przyjmuje te rewelacje nad wyraz
spokojnie - wie o wszystkim, mąż był w lokalu z kuzynką. Dwaj synowie Grażyny
chcą jechać z ojcem na tydzień w góry. Matka, choć ma wiele pretensji do byłego
męża, obiecuje, że się nad tym zastanowi. Podczas aerobiku Ula doznaje kontuzji.
Majka i Agata opiekują się koleżanką, która tak niefortunnie skręciła nogę.
Bogata klientka z Anina namawia Rysia na wspólne wakacje w Hiszpanii, ale
masażysta twardo obstaje przy Mazurach. Akurat zjawia się w klubie mężczyzna
bezrobotny, z ofertą wczasów właśnie w Hiszpanii, i to za niecały milion.
Dojazd, zakwaterowanie i wyżywienie - na własny koszt. Janusz rezygnuje z tak
"kuszącej" propozycji. Ewa uradowana wraca z banku - dostanie
kredyt.
Odcinek 13:
Ewa i Sylwia wspominają szkolne czasy i swoją dawną
przyjaźń. Sylwia jest dumna, że dzięki ćwiczeniom straciła 45 kg nadwagi. Ewa
proponuje jej prowadzenie zajęć w klubie, bo sama nie ma już na to czasu.
Klientka z Anina oferuje Rysiowi stanowisko kierownika siłowni, którą chce
otworzyć. Masażysta kategorycznie odmawia. Z Lublina przyjeżdża Wiesia w
towarzystwie notariusza, który obiecuje załatwić w kilka tygodni sprawę spadku
po zmarłej ciotce. Majka ostatecznie odprawia Jacka. Rysio próbuje uwieść
Grażynę. Wprasza się do niej na kolację, korzystając z nieobecności jej synów,
którzy wyjechali z ojcem w góry. Fitness Club obchodzi już drugą rocznicę
powstania. Strzelają korki, leje się szampan.
Odcinek 14:
Po publicznej fecie życie w klubie wraca do normy. Ewa
kupuje nową kurtkę, Janusz oddaje pożyczone ze szkoły girlandy. Rysio
niefortunnie spada z taboretu i łamie rękę. Mąż Grażyny zaczyna interesować się
byłą żoną i synami - Rafał twierdzi, że ojciec odszedł od kobiety, z którą żył i
mieszka teraz sam. Wiceminister, szef męża Uli, podał się do dymisji, jego
podwładny również. W tej sytuacji Ula, namawiana zresztą przez Agatę, poważnie
zastanawia się nad powrotem do pracy w charakterze księgowej. Mężczyzna
bezrobotny pojawia się w klubie jako przedstawiciel kodowanej telewizji Canal
Frankenstein, wyświetlającej horrory i gorąco zachęca do kupowania abonamentów i
dekoderów. Ewa znów ma kłopoty z administracją osiedla. Jej brat Wojtek
proponuje, by dodatkowo założyła w klubie wypożyczalnię kaset - dostał właśnie
kilkaset, zamiast pieniędzy, od sprytnego dłużnika.
Odcinek 15:
Administracja osiedla próbuje zlikwidować klub. Ewa zbiera
więc od ćwiczących w nim kobiet podpisy pod pismem protestacyjnym. Dzwoni też do
telewizji osiedlowej z prośbą o nakręcenie materiału, który unaoczniłby
wszystkim, jak klub jest użyteczny i potrzebny. Zjawia się właściciel Trotelu,
pan Troch. Ogląda fitness club w taki sposób, jakby zamierzał go przejąć. Potem
przychodzi reporter i filmuje Ewę. Wojtek zwozi do klubu pudła z kasetami,
wypożyczalnię na razie ma poprowadzić Rysio z ręką w gipsie. Kontuzjowanego
masażystę zastępuje jego kolega Leszek Stachurski, który okazuje się dawnym
dobrym znajomym Agaty i chce się z nią umówić na randkę. Tymczasem Grażyna
wybiera sie na spotkanie z byłym mężem. Wieczorem w telewizji osiedlowej pojawia
się migawka o fitness clubie - tak zmontowana, że klub wygląda jak rudera bez
wentylacji, zagrażająca życiu ćwiczących.
<<< wstecz <<<
|
|