|
JAG - Wojskowe Biuro Śledcze
streszczenia
odcinków 171-175
seria ósma
Odcinek 171: "Standards of Conduct" "Zasady postępowania"
Sprawa w odcinku: Porucznik Duncan (Marine) testuje nowy system dźwięku w hełmach, który ma chronić żołnierzy. Znajduje tam błąd i mówi o tym dziennikarzowi. To naruszenie przepisów. W gazecie ukazuje się artykuł. AJ każe się tym zająć Mac. Porucznik zostaje zwolniony ze służby bez sądu. A Mac przejmuje się tym, że marines mogą niepotrzebnie ginąć, jeżeli marynarka utrzyma ten kontrakt. Projekt zostaje zawieszony, ale Mac ma poczucie, że porucznika skrzywdzono. Załatwia z nim i jego adwokatem odejście z Marynarki. Po kilku dniach firma, z którą zerwano kontrakt oskarża Marynarkę i porucznika o nieautoryzowane zmiany kodu w programie obsługującym hełm, co powodowało jego złe funkcjonowanie. Mac jest wściekła. Porucznik oszukał marynarkę, dziennikarzy, ale przede wszystkim ją. A tego nie puści płazem. Szuka porucznika, ale on się już wyprowadził i sprzedał właścicielce mieszkania swój prawie nowy samochód za grosze. Wściekła Mac wyzywając pod nosem Duncana od szczurów i innych małych robali (super się złości :)) znajduje jego adwokata w firmie tworzącej gry komputerowe. Duncan ukradł kod systemu dźwięku od firmy, która przygotowała go dla Marynarki. Mac jest tak zła, że AJ przydziela jej Harma jako asystę - "może między Wami odnajdziemy jakaś równowagę w tej sprawie".
H: "coś mi się zdaje, że porucznik Duncan gorzko pożałuje, że zadarł z tą Marine". Odwiedzają Duncana. On nie ma żadnych wyrzutów sumienia. A na swoją obronę przedstawia prostą matematykę - teraz zarabia 10 razy tyle co w wojsku. Mac wychodzi zanim straci cierpliwość. W końcu przez przypadek okazuje się, że Duncan nie dopełnił wszystkich formalności i dalej jest w wojsku. Może zatem zostać oskarżony i uznany winnym. W tym procesie broni go Sturgis.
Harm ma kłopoty z dotarciem do biura - stoi w korku. I nagle uderza swoim pięknym czerwonym samochodem (dlaczego wszyscy faceci kochają czerwone samochody, zwłaszcza sportowe????) w tył samochodu stojącego przed nim. Kiedy chce zostawić jego właścicielce - uroczej staruszce - swoje namiary i numer ubezpieczenia okazuje się, że jego polisa wygasła. Nikt nie przysłał mu przypomnienia o konieczności przedłużenia. Na szczęście wygląda na to, że staruszce nic się nie stało, ale Harm dostanie po kieszeni za naprawę samochodu. Niestety wypadek nie kończy się miło. Dzwoni adwokat staruszki z prośbą o spotkanie, bo jego klientka ma kłopoty z kręgosłupem po stłuczce. A skoro Harm nie ma ubezpieczenia to może nich od razu weźmie ze sobą książeczkę czekową... Adwokata niepokoi tylko, że Harm sam okazał się adwokatem. Niemniej jednak przedstawia swoje, o przepraszam, swojej klientki, życzenia rekompensaty. Tak z grubsza 35 tys USD. Harm nie che zapłacić i dlatego zostaje pozwany do sądu. Hmm, biedny facet (adwokat) nie wie na co się porwał. Harm prosi Sturgisa o reprezentowanie go, ale ten wymawia się brakiem znajomości prawa cywilnego i nawałem roboty. Przypadkowo podrzuca ten pomysł Budowi. Bud odkrywa, że cały ten wypadek był sfingowany przez adwokata, który w ten sposób robił pieniądze. Staruszka się przyznaje, a Harm wystawia adwokatowi rachunek za naprawę corvetty.
Kiedy Harm się spóźnia na początku w JAGu zaczyna się mała uroczystość. Sturgis dostaje Brązową Gwiazdę za swoją akcję w maju 2002 (czyli koniec 7 serii - właśnie oglądamy :) ). Następny do dekoracji jest Harm. Udaje mu się wpaść przed AJ dokładnie momencie, w którym jest wywołany. Harm dostaje Srebrną Gwiazdę, za udaną akcję Tomcatem w tym samym czasie (przynajmniej wtedy nie rozwalił samolotu ;-) ) Jak widzimy Mac podchodzi do oznaczenia Sturgisa zupełnie obojętnie, ale kiedy medal dostaje Harm, uśmiecha się z dumą od ucha do ucha. Ostatnio jej uśmiechu nam brakowało. Zwłaszcza w odcinku świątecznym , kiedy dzwoniła zaniepokojona do Harma, wiedząc, ze ten znowu pilotuje samolot.
Uśmiech Mac na dekoracji to nie koniec w tym odcinku. Harm idzie do Mac do biura. Mac rozmawia przed telefon a pierwszą rzeczą, którą widzi Harm w jej gabinecie jest komputer - zabawka. "To na 5 urodziny AJ" rzuca Mac. A już wszyscy doskonale wiemy co ma być w 5 urodziny AJ. Harmowi też oczywiście natychmiast przypomina się "baby deal" i kiedy Mac wstaje od biurka widzi jej ogromny brzuch w ciążowym mundurze. Lekka paranoja... Z wrażenia zapomina po co przyszedł. Tak, było nie obiecywać, jak się nie ma ochoty na dzieci. Kobiety są pamiętliwe ;-) Kiedy potem są razem Mac pyta:
M. Coś cię dręczy?
H. Nie, nic mnie nie dręczy.
M. Bo tak mi się wydawało.
H. Nie, nic. Tylko słyszę jakby tykający zegar.
M. A to co ma znaczyć.
H. Nie, nic.
Kiedy potem Mac rozmawia z Harmem o pieniądzach podaje przykład ile kosztuje wychowanie dziecka i posłanie go na studia (Uff, dzięki Bogu za państwowe uczelnie w Polsce, bo inaczej skończyłabym w okienku pocztowym ) I znowu Harm ma wizję Mac w ciąży. Obsesja J Pewnego dnia wchodzi do biura i widzi tam Singer z dużym brzuszkiem. Zaraz potem Coates, która ma rodzić lada dzień. Następna jest oczywiście Harriet. Na dokładkę Renne ze swoim "będziesz cudownym ojcem". No i wreszcie czas na Mac z monstrualnym brzuchem (swoją drogą lekko nienaturalnie to wygląda ). Harm budzi się przerażony z tego koszmaru. Następnego dnia rano spotyka Mac na parkingu (ona ma jeszcze ładniejszy czerwony samochodzik :)) i znowu widzi jej brzuch. Może należy się leczyć, komandorze?
W końcu biedak nie wytrzymuje i decyduje się na rozmowę z Mac:
H. Mówiłaś, że kupiłaś to (komputer) na 5 urodziny AJ.
M. Mówiłam? Hmm, ale to będą jego 4 urodziny.
H. Dokładnie.
M. A wiec to Cię gnębi!!! Nasza umowa, że będziemy mieli dziecko za 5 lat?
H. Nie powiedział bym, że aż tak mnie gnębi, ale...
M. To było coś. Jak ten komentarz o tykającym zegarze - to miał być mój zegar biologiczny.
H. No...
M. Dlaczego mi po prostu nie powiedziałeś, co Ci chodzi po głowie?
H. Może dlatego, że sama miałaś za dużo na głowie..
M. Założę się, że bałeś się zapytać
H. Dlaczego miałbym się bać?
M. Bo nie chciałeś usłyszeć odpowiedzi...albo myślałeś, że będę chciała przyspieszyć plan.
H. Nie, to mi nie przyszło do głowy. A chcesz?
M. Harm, to nie było celowe. To był tylko błąd.
H. Jesteś pewna?
M. Chcesz wrócić do kwestii Twojej obietnicy?
H. Nie
M. Po co więc to zmartwienie. To jeszcze ponad rok.
H. No Singer zaszła w ciąże, potem Harriet...
M. I założyłeś, że ja chce dołączyć do klubu.
H. (słodki uśmiech nr 5 )
M. Zabawny jesteś :)
Takiego odcinka mi brakowało. Nareszcie nasze ulubione przekomarzanie się. No i scenarzyści pamiętają baby deal, więc potem nie będą mogli udawać, że nic nie było!!! Harm zachowywał się całkiem poprawnie i bardzo podobała mi się nowa strona osobowości Mac. Wspaniale się wścieka. Hmmm, może jednak uczyć się od niej zamiast od Singer. Zwłaszcza, że Loren jakoś zniknęła...
(Mag)
Odcinek 172: "Each of Us Angels" "Każdy z nas jest aniołem"
Opowieść, w której przenosimy się w czasy II wojny światowej. O pielęgniarkach w Marynarce, ich bohaterstwie, problemach i radościach. O miłości. Mac jako pielęgniarka Beverly i Harm jako porucznik Marine (biedactwo ;-) ). Narażę się miłośnikom tego typu odcinków, ale ja ich nie lubię za bardzo. Ten był sympatyczny i tyle. No może warto wspomnieć kontekst tytułu.
"Każdy z nas jest aniołem z jednym skrzydłem. Możemy latać tylko obejmując się wzajemnie"
(Mag)
Odcinek 173: "Friendly Fire" "Pod ostrzałem przyjaciół"
Sprawa w odcinku: komandor Marynarki bombarduje przez pomyłkę w Afganistanie brytyjskich żołnierzy. Sprawa jest bardzo prestiżowa i bardzo delikatna. Mac i Bud mają oskarżać, Sturgis bronić. A Harm ma zdecydować czy odważy się być w tym procesie sędzią. On tak, ale już od początku Mac ma do tego zastrzeżenia - jako pilot Harm może nie być obiektywny. Skąd my to znamy ;-) - on też miał jakieś "ale" kiedy ona pierwszy raz miała sądzić. "Mam nadzieję, że zachowacie jakiś poziom przyzwoitości przy tej sprawie" kończy sprzeczkę AJ.
Mac delikatnie próbuje przypomnieć Harmowi, że kiedy ona była sędzią proces nie było tak prosto i wcale nie jest łatwo było im zapobiec iskrzeniom na sali sądowej. Harm jest jednak święcie przekonany, że nie ma żadnego problemu. "Nie będzie żadnego odwetu" stwierdza i decyduje się wziąć Coates na swoją asystentkę. Ona pilnie studiuje poradnik "Jak zostać sędzią". "Sędzia musi być biernym odbiorcą informacji. Cichą siłą, która jest najbardziej efektywna będąc właściwie niewidoczną. Kiedy prawnik procesowy staje się sędzią, to tak jakby bokser stawał się sędzią (bokserskim) Bardzo trudno jest pełnemu pasji adwokatowi być zupełnie obiektywnym". Sturgis i Bud także nie są zupełnie przekonani czy Sędzia Rabb to dobry pomysł. Na dodatek do sprawy wtrąca się SECNAV, który chce zobaczyć oskarżonego winnym, bo tak bardziej pasuje politykom. To trudna sprawa z mnóstwem nacisków. Opinia publiczna jest po stronie oskarżonego - "nie można karać żołnierza za błąd, kiedy mamy wojnę".
Proces się rozpoczyna. Harm dobrze się czuje na podwyższeniu, patrząc na Mac z góry. I bardzo szybko traci swoje postanowienie bycia zupełnie obiektywnym. Ucina jej mowę wstępną, oddala wszystkie sprzeciwy. W pewnej chwili widzimy zrezygnowane spojrzenie Mac. Oj, nieładnie się to zaczyna. "Mogę zajmować się niepopularnymi sprawami. Mogę znieść wtrącanie się SECNAVa. Sturgis jest trudnym przeciwnikiem. Ale mam jeszcze do tego walczyć z Sędzią !?" Coates przychyla się do opinii Mac - Harm zdecydowanie się nie popisał. Następnego dnia nagle zaczyna zadawać świadkowi pytania. I w końcu przeciąga strunę. Mac oskarża go przed Sturgisem i AJ o stronniczość (w kierunku obrony oczywiście). AJ nie może odwołać Harma, Harm nie chce sam odejść. W sumie paskudnie to wygląda. Czyżby Harm postanowił zachowywać się stosownie do tytułu odcinka? Zachowanie Mac też mnie chwilami zastanawia. Nie wiem skąd to wynika ale mam wrażenie jakby Mac wybrała łatwiejsze rozwiązanie - poskarżyć się na sędziego, a nie zrobić wszystko co w jej mocy, żeby samodzielnie wygrać tą sprawę. W końcu chyba Coates mówiąca prawdę Harmowi pomaga im wszystkim się z tego wyplątać:
C: Wiem, że w niektórych sytuacjach bardzo ciężko jest zostawić na boku prywatne uczucia
H: Ale ja nie żywię żadnych prywatnych uczuć do komandora Ridley'a (oskarżony)
C: Nie miałam na myśli komandora Ridley'a....
Następnego dnia jest już trochę lepiej. Harm przyjmuje kilka sprzeciwów oskarżenie, ale kiedy zgłasza je ...Bud! A wieczorem, kiedy rozmawiają o sprawie z Coates Harm odkrywa prawdę. Jeden fakt, który może stanowić o winie lub niewinności oskarżonego. Ale jako sędzia nie może nic zrobić. To nie daje mu spokoju - w końcu przecież musi wygrać sprawiedliwość. Fakt, który odkrywa jest dobry dla obrony. A jedynym sposobem na wyjawienie tej informacji jest naprowadzenie na nią oskarżenia. Tym sposobem nie będzie można oskarżyć sędziego o stronniczość.. Tak oto Harm podrzuca Mac i Budowi niedokończoną myśl. A Bud już wie, że Harm chciał powiedzieć im coś więcej. Więc przeglądają z Mac papiery i znajdują wygrywający dowód - dla obrony ;-)
Po sprawie AJ omawia z Mac i Harmem kwestie tymczasowego sędziego. Harm dziękuje, nie chce tej pracy. AJ jest zdumiony.
H: Ta praca wymaga kogoś cierpliwego z wyważonymi opiniami. Kogoś takiego jak Mac...pułkownik McKenzie
M: To najprzyjemniejsza rzecz, jaką mi kiedykolwiek powiedziałeś.
AJ: Hmm....zobaczymy co powie, jak następny raz stanie przed Tobą, jako sędzią, Wysoki Sądzie :)
Cóż - obserwujemy dużą zmianę w wątku Mac - Harm w porównaniu do pierwszej połowy serii. Coś się wreszcie zaczyna dziać. W tym odcinku akurat nie byłam tym zachwycona, ale lepsze coś niż nic. Na początku zdecydowanie mnie rozczarowali - jakby nagle oboje stracili cały swój profesjonalizm. Wiedzieliśmy ich już w sytuacjach, gdzie prywatne odczucia mogły silniej wpłynąć na pracę, ale tak się nie działo. Teraz nagle mamy wybuch. Czyżby jakieś krótkie spięcie u scenarzystów? A, zupełnie na boku - całkiem wyraźnie widać zaokrąglający się brzuszek Cathy Bell.
(Mag)
Odcinek 174: "Heart and Soul" "Serce i dusza"
Walentynki, bardzo sympatyczny dzień. AJ spotyka się z Maredith. Dostaje od niej prezent- typowo romantycznie- walentynkowy- małe złote serce ze specjalną inskrypcją: "A woman would run through fire and water for such a kind heart" ("Każda kobieta przedarłaby się przez ogień i wodę dla serca tak dobrego"- "Wesołe kumoszki z Windsoru", akt 3, scena 4, ostatni fragment, W. Shakespeare, oczywiście) AJ w odpowiedzi daje jej konwencjonalne pudełko czekoladek. Tak, faceci czasami nie myślą ;-)
Następnego dnia AH leci z Harmem F-14,żeby osobiści przekonać się na co skarzą się piloci marynarki. Jak dobrze wiemy, latanie z Harmem nie jest spokojne i przewidywalne. Tym razem jednak Harm działa całkiem racjonalnie i przewidywalnie a sam AJ przypadkowo się katapultuje. Zima, gęste lasy i mnóstwo śniegu.
Harm ląduje szczęśliwie, zważywszy na okoliczności, i koniecznie chce szukać AJ, ale nie dostaje na to pozwolenia. Ma wracać do Falls Church. Więc oczywiście tego nie robi i sam jedzie szukać Admirała. Dzwoni do Mac, dając jej znać. Prosi, żeby powiadomiła Maredith, ale nie mówiła nic w biurze. Z tym będzie mały problem. Mac ma proces- jest sędzią. Sturges oskarża, Bud broni. Mac jest zmuszona powiedzieć o sytuacji Coates, żeby ta trzymała rękę na pulsie. Maredith nie odbiera telefonu, Mac zostawia jej kilka wiadomości i biegnie na salę sądową. Tiner męczy Coates pytaniami o Admirała. W końcu Coates mówi mu prawdę w wielkim zaufaniu. Mac stara się zachować spokój i opanowanie sędziego, ale niekoniecznie się jej to udaje. W dodatku nie może powiedzieć kolegom co ją niepokoi. Harriet prosi Tinera o umówienie spotkania z Admirałem. Tinerowi nie udaje się utrzymać języka za zębami i tak kolejna osoba, która nie powinna nic wiedzieć, wie. Kiedy poszukiwania nie idą w dobrym kierunku Mac nie wie, co zrobić. Cały czas nie udaje się skontaktować z Meredith. Mac decyduje się nie mówić nic oficjalnie dopóki nie będą mieli lepszych wiadomości. Sama nie może się skupić, nie prowadzi dobrze procesu. AJ nie jest w końcu tylko dowódcą- jest także przyjacielem i człowiekiem, na którym wszystkim im bardzo zależy. Wreszcie po procesie Mac decyduje o poinformowaniu zespołu. A wtedy okazuje się, że jedyną osoba, która wie mniej niż ona sama jest Meredith. Meredith pokazuje nam wreszcie, co jest w niej takiego szczególnego - absolutnie wierzy, że AJ nic się nie stało.
Mac. Jak możesz być tak pewna?
M. Bo on oczekiwałby ode mnie co najmniej absolutnej wiary.
Jako były Seal AJ sobie radzi. Ma swoją łódkę ratunkową z sygnalizatorem, żeby można go łatwiej znaleźć. Sprawdza co jest w pakiecie ratunkowym- nóż, cos do rozpalenia ognia, inne przydatne przedmioty i.... ślicznie zapakowana w woreczek prezerwatywa. Nigdy nie wiadomo co się może przydać po wylądowaniu. AJ znajduje przytulną plankę, rozpala ogień, robi namiot ze spadochronu. Chce mu się pić i znajduje wtedy wspaniałe zastosowanie dla gumowego balonika- rozpuszcza do niego śnieg, żeby mieć wodę. Nie wiem czy akurat takie miało być pierwotne wykorzystanie, ale przynajmniej gumka na coś się przydała. AJ próbuje się rozgrzać i cierpliwie czeka na pomoc. Niestety po chwili okazuje się, że miła polanka nie jest polanką a jeziorkiem lub stawem i lód topniej od ogniska. AJ wpada do lodowatej wody. Udaje mu się wyjść i wyciągnąć łódkę, ale traci resztę wyposażenia. Miedzy drzewami przebiega wilk. Przemoczony i skostniały AJ znajduje w kieszenie serce od Maredith. To talizman na szczęście w tej beznadziejnej sytuacji. Wydaje mu się jakby już po tej przygodnie siedział z Maredith na kanapie. Nic mu się nie stało. Rozmawiają o sercu:
AJ." Byłem zaskoczony tak jawną demonstracją Twoich uczuć. A ja dałem głupie pudełko czekoladek"
M. To dlatego, ze nie wiedziałeś jak okazać swoje uczucia czy dlatego, że nie były wystarczająco mocne?
Śmigłowiec ekipy poszukiwawczej lokalizuje sygnał AJ, ale w tym samym momencie na ziemi przed AJ staje szczerzący kły wilk. "Szczęśliwie" kończy się na mocnym ugryzieniu w rękę, bo AJ siedząc na swoim pontonie zaczyna z dużą szybkości zjeżdżać z ośnieżonego wzgórza. Gubi ponton po drodze i zatrzymuje się na drzewie. Przelatujący śmigłowiec go nie zauważa i odlatuje. Nawet dla byłego komandosa to już za wiele!
Harm tymczasem odnajduje polankę- jeziorko i z przerażeniem spogląda na dziurę w lodzie. Dzwoni do Mac i podaje jej współrzędne miejsca dla ekipy poszukiwawczej. Sam chce podążyć śladem AJ samochodem. Niestety ten nie zapala i Harm wyrusza na piechotę.
AJ znów spogląda na serce i znów siedzi w salonie z Meredith:
. Gdyby tak było to dlaczego wziąłem Twój prezent. Instynktownie chciałem mieć Cię ze sobą, jakbym wiedział, że będę Cię potrzebował.
M. I wychodzi na to, że potrzebowałeś. Czy będą podziękowania?
AJ. Dziękuję.
Nadlatuje helikopter. AJ udaje się wystrzelić flarę - niestety nie w górę a w leżący nieopodal pień. Helikopter odlatuje, ale AJ ma przynajmniej znów ogień.
Harm dociera na miejsce, gdzie AJ pogryzł wilk. Znajduje ślady krwi. "Admirale, zostań w jednym miejscu" prosi, jakby AJ mógł go usłyszeć.
AJ siedzi przy ogniu. Rozgrzewa sobie ręcę trzymając nagrzane w ognisku serce. Jakieś zwierze przemyka miedzy drzewami. Kolejny wilk? Ale jakiś dziwny - przybiega i kładzie się po drugiej stronie pnia, żeby się ogrzać. To pies :) Kiedy odchodzi AJ idzie za nim.
Harm w poszukiwaniu Admirała dociera do małego baru na skraju lasu. Oferuje pieniądze za udział w ekipie poszukiwawczej. Ale to nie będzie konieczne - AJ zawinięty w koc siedzi przy barze :)
I kiedy wreszcie AJ spotyka Meredith w szpitalu nie ma już żadnych problemów z wyznaniem swoich uczuć. "Kocham Cię. Musiałem przejść przez ogień i wodę, żeby zrozumieć swoje uczucia". Ja też już wiem, co on widzi w Meredith. Szczerość, wewnętrzną siłę i absolutne zaufanie. Wiarę, która potrafi działać cuda. I odpowiedni dystans do rzeczywistości, kiedy AJ informuje ją, że związał się także z inną samicą... tą wilczycą, która pomogła mu ocaleć :)
(Mag)
Odcinek 175: "Empty Quiver" "Pusta wyrzutnia"
Sprawa w odcinku: W łodzi podwodnej ginie torpeda z głowicą nuklearną- w porcie załadowano 22 a podczas inwentaryzacji okazuje się, że jest 21. Sprawę ma zbadać Sturgis jako były podwodniak. Torpeda na szczęście odnajduje się w morzu w porcie, ale sprawa była bardzo delikatna.
Dodatkowo Harm zajmuje się obroną porucznika oskarżonego o oszustwo i defraudacje pieniędzy marynarki. Dostaje odroczenie przesłuchania do popołudnia. Chce jechać do Norfolki wyjaśnić kilka spraw. Mac nie sądzi, że to dobry pomysł (zastępuje AJ), ale oficjalnie nie rozkazuje mu, że ma nie jechać. A jak znamy Harma on interpretuje to w sposób najlepszy dla niego - leci tam helikopterem. Będzie miał drobny problem z powrotem - bo baza zostaje zamknięta. Mac nie jest tym zachwycona.. Sędzia też nie będzie zadowolona, bo Harm zostawił klienta i jeśli nie stanie się cud to będzie on musiał stanąć przed Sądem Wojskowym. Harm przekonuje go, żeby pozwolił na kontynuowanie przesłuchania bez niego. Jeśli on znajdzie jakiś dowód niewinności to potem sobie poradzą. Czy to na pewno profesjonalne, komandorze? Na pewno Mac ma inne zdanie na ten temat, ale chroni Harma przed Admirałem. Ostatecznie Harm odkrywa prawdziwego winnego i wszystko kończy się dobrze. Musimy jednak przyznać, że ostatnio nie porywa stylem swoich zagrań i nic nie wskazuje, że to się wkrótce zmieni :(, bo jest z siebie bardzo zadowolony.
AJ zdrowieje w domu w towarzystwie Meredith i swojej nowej przyjaciółki. Trzeba nadać jej imię. Na początek pojawia się Porshia. Ale pies jakoś ma swoje zdanie na ten temat. Meredith chce zostać na noc. W końcu AJ ma zabandażowaną rękę, gorset na kręgosłupie i unieruchomioną nogę ;-) Następnego dnia AJ wścieka się na psa, który wlazł na jego ulubiony fotel. "Złaź z tego fotela, Damn it!!! (Damn it = Do diabła) I pies reaguje. Tak oto mamy imię. Trochę dziwne, ale co tam :)
Mac zastępuje AJ i siedzi w jego gabinecie zakopana w papierach. AJ jej nie pomaga dzwoniąc co 15 minut. Nie dość, że sama ma za dużo zajęć to jeszcze Harm stwarza nowe problemy. Harriet ma poranne mdłości a połowa biura choruje na grypę. Uff, bycie szefem nie jest łatwe. Zwłaszcza, gdy pod koniec dnia AJ odwiedza swoje biuro...z Damn it. Mac właśnie udało się uporządkować jako tako wszystkie sprawy i ślicznie poukładała sobie papiery na biurku. A Damn it bardzo szybko pomogła je z powrotem rozwalić. Ale warto było, żeby zobaczyć słodką zaskoczono - oburzoną minę Mac :)
W sumie odcinek trochę nudny i zdecydowanie gorszy po tym, co zobaczyliśmy w Hart and Soul. Dwie niby ważne sprawy prowadzone równolegle, więc nie przyglądamy się żadnej z nich z należytą uwagą. A cała interakcja Mac i Harma to 2 rozmowy telefoniczne i jedna na końcu z biurze z AJ. Jak dla mnie zdecydowanie za mało, zwłaszcza po Standard of Conduct i Friendly Fire :(
(Mag)
<<< wstecz <<<
<śPHP include("../bottom1.txt"); ś> |