"Polskie Centrum Serialowe"-pierwszy na świecie portal telewizyjny

PCS
seriale TV



PCS
seriale TV

STRONA GLOWNA | INFORMACJE | ZDJECIA | STRESZCZENIA | THEMEPACKI | GRY | BIOGRAFIE | WYWIADY | REALITY SHOW | TV NA ŻYWO | | NEWS | | TV NEWS | TOP TEN | LINKI | ANKIETA | QUIZY | FORUM DYSKUSYJNE | CHATROOM | RANKING BEST WWW | KONTA WWW | REDAKCJA | EMAIL | REKLAMA


SERIALE:
-INFORMACJE
-
ZDJECIA
-
OPISY
-
GRY
-
QUIZY
-
THEMEPACKI



AKTORZY:
-BIOGRAFIE
-WYWIADY
 
INNE:
-REALITY SHOW
-
TV NA ŻYWO
-
TV NEWS
-
TOP TEN
-
BEST WWW
-
WWWASZE
-
LINKI
-
ANKIETA
-
CHATROOM
-
FORUM
-
REDAKCJA
-
REKLAMA
-
POMOZ INNYM
 
UWAGA!
PCS szuka nowych redaktorów. Jeśli lubisz seriale i chcesz o nich pisać- kliknij tutaj
! TEN WYWIAD TYLKO U NAS !

Martyna Wojciechowska


Specjalnie dla naszego serwisu, z Martyną Wojciechowską, dziennikarką TVN ("Big Brother", "Automaniak") rozmawia Mr.Cool (red.naczelny "Polskiego Centrum Serialowego"). Ten wywiad przeczytacie TYLKO tutaj!

MR.COOL: Zacznijmy, a jakże inaczej, od tego, co porusza wyobraźnię milionów: programu "Big Brother". Trzecia edycja ma zupełnie inną formę niż dwie poprzednie. Ty prowadziłaś wszystkie trzy edycje: którą z nich uważasz za najlepszą?

MARTYNA WOJCIECHOWSKA: Panuje obiegowa opinia, że najlepszy jest pierwowzór, czyli pierwsza edycja. To był program świeży, program, który zmienił oblicze polskich mediów i siłą rzeczy kolejne edycje są porównywane do tego, co działo się w pierwszej edycji. Nowy sposób patrzenia na ludzi, emocje, program i krytykowany i chwalony, nie mniej jednak jedyny w swoim rodzaju i niepowtarzalny. Dużym zaskoczeniem było dla mnie, że właściwie tylko uczestnicy pierwszej edycji wykazali się aż tak dużą potrzebą zorganizowania przestrzeni wokół siebie. Bez przerwy wykorzystywali własną inwencję twórczą, malowali ściany, tworzyli bardzo pomysłowe instalacje, doskonale umieli zorganizować sobie czas. Uczestnicy drugiej edycji musieli już być bardzo “prowadzeni za rękę”. W trzeciej edycji zespół pracujący przy realizacji programu był najbardziej zgrany, czuliśmy się świetnie w swoim towarzystwie i to procentowało na planie. Dopiero wtedy nabraliśmy odpowiedniego doświadczenia. Także mieszkańcy byli ciekawi, kontrowersyjni, nietypowi. Po raz pierwszy zdarzyły się ucieczki z domu, tak częste łamanie regulaminu. Dla mnie osobiście trzecia edycja była najbardziej wyjątkowa i niewątpliwie włożyłam w nią najwięcej pracy.

Z kim współpracuje się Tobie lepiej: z Andrzejem Sołtysikiem czy z Grzegorzem Miecugowem?

Kiedy zaczynałam pracę przy I Edycji BB Grzegorz Miecugow był dla mnie "guru" dziennikarstwa polskiego, znanym doskonale z Faktów i z radiowej "trójki". W związku z tym istniał między nami pewien dystans. Z Andrzejem Sołtysikiem oboje reprezentujemy jedno pokolenie. Zawsze się kolegowaliśmy, świetnie się rozumiemy, więc kiedy zaczęliśmy pracować razem przy programie BB czuliśmy się bardziej swobodnie.

Poza tym kiedy Andrzej dołączył do zespołu BB to ja byłam tą “starą wygą" i bardzo miło było mi oprowadzać go po Sękocinie i zapoznawać z wszystkimi tajnikami. Generalnie szanuję obu moich współpracowników, mimo, że są zupełnie inni.

W zasadzie można powiedzieć, że z “BB Bitwa” wyszło na własną prośbę już 5 osób. Jak sądzisz, czym jest to spowodowane? Czy uczestnikom obecnie mniej zależy na głównej wygranej a bardziej na samym “pokazaniu się” w telewizji? Czy może uczestnicy trzeciej edycji są słabsi psychicznie?

Myślę, że wynika to przede wszystkim z faktu, że widzowie i potencjalni mieszkańcy przyzwyczaili się do pewnego, określonego przebiegu programu BB. Przez pierwsze dwie edycje utarły się pewne schematy co do wyglądu programu i obowiązujących w nim zasad. Nie było przecież bitew, nie było nominowania mieszkańców tylko z drużyny przegranych, w obecności reszty uczestników programu. Zmiana zasad sprawiła, że mieszkańcy poczuli się nieco zdezorientowani i zaskoczeni takim obrotem sprawy. A my od początku zapowiadaliśmy, że Big Brother Bitwa to zupełnie inny program, a nie tylko III Edycja BB. Według mnie uczestnicy BB Bitwa nie są słabsi psychicznie tylko chyba nie do końca zdawali sobie sprawę z konsekwencji własnej decyzji. Np. Barbie świadomie złamała regulamin ale tak naprawdę raczej nie zależało jej na wyjściu. Z kolei Wojtek i Zołza wypowiedzieli wojnę Wielkiemu Bratu i starali się za wszelką cenę wywalczyć lepsze życie dla reszty mieszkańców, chociaż właściwie nikt ich o to nie prosił. Tak naprawdę problem polega na tym, że kiedy się mówi "A" trzeba powiedzieć "B", a ci mieszkańcy najwyraźniej tego nie potrafili. Poza tym w jednym momencie, pod jednym dachem spotkały się bardzo różne charaktery i tarcia chociażby pomiędzy Kenem i Zołzą czy Magdą i Arkiem chyba nieuniknione. To wszystko zdecydowało o specyficznej atmosferze III Edycji.

W BB Bitwa pojawiasz się niemal codziennie, jesteś dla mieszkańców jedynym kontaktem ze światem zewnętrznym. Czy jest to dla Ciebie kłopotliwe? Bardzo starają się dowiedzieć, co dzieje się “po drugiej stronie”?

Tak, rzeczywiście, na polu bitwy pojawiałam się niemal codziennie i byłam dla mieszkańców absolutnie jedynym kontaktem ze światem zewnętrznym. Na początku było to dla mnie dość kłopotliwe, zawsze próbowali wyciągnąć ode mnie jak najwięcej informacji na temat życia na zewnątrz. Z czasem jednak bardzo polubiłam te spotkania. Myślę, że znam ich lepiej niż ktokolwiek inny. Wielki Brat świadomie wywołuje bardzo duży dystans pomiędzy nim a uczestnikami programu, natomiast mi mieszkańcy na polu bitwy zwierzali się, zadawali mnóstwo pytań, często bardzo osobistych, dzielą się swoimi radościami i smutkami. Krótko mówiąc wywiązała się między nami bardzo specyficzna więź. A co do informacji ze świata zewnętrznego - nadal im ich nie przekazuję, choć przyznam szczerze, że trudno jest nie reagować na konkretne i dociekliwe pytania mieszkańców.

Czy spodziewałaś się, że wygra Piotr?

Na początku spodziewałam się, że w finale znajdą się Arek, Jędrek i Kasia. Po doświadczeniach trzech miesięcy, w ciągu których dokładnie przyjrzałam się mieszkańcom i po weryfikacji wielu moich opinii miałam wrażenie, że największe szanse na wygraną ma Piotr Borucki. Był wielokrotnie nominowany do wyjścia i za każdym razem wyszedł z tego obronną ręką, co mogło świadczyć o tym, że widzowie dażą go bardzo dużą sympatią. Poza tym to wrażliwy, wartościowy chłopak i wiele wskazywało na to, że może uzyskać duże poparcie widzów w finale. Tak też się stało.

MARTYNA DZIECINNIE:

Pierwszy dzień w szkole: Bardzo płakałam i tęskniłam za mamą. Nie chodziłam do przedszkola więc kontakt z taką liczba rozkrzyczanych dzieciaków był dla mnie szokiem.

Pierwszy przyjaciel/przyjaciółka:
Agnieszka Wierzbicka. Podzieliła się ze mną chusteczką do nosa, gdy płakałam za rodzicami podczas pierwszego dnia w szkole. Zostałyśmy przyjaciółkami na wiele lat.

Pierwszy idol:
Brak. Zawsze byłam bardzo odporna na posiadanie idola. Nie wpatrywałam się w nikogo, bo nie czułam takiej potrzeby.

Jak oceniasz apel KRRiT do dziennikarzy, aby nie brali udziału w przedsięwzięciach typu reality show?

Uważam, że KRRiT nie powinna interweniować w tego typu decyzje programowe żadnej ze stacji. Oczywiście, jak każda tego typu organizacja, stoi na straży moralności, określa pewne granice tego co wolno i nie wolno pokazywać, ale żyjemy w państwie demokratycznym. W telewizji emituje się niezliczoną ilość kanałów polsko- i obcojęzycznych i każdy ma prawo wyboru. Każdy może oglądać co mu się podoba i absolutnie nie ma obowiązku oglądania Big Brothera. Jedank popularność tego programu najwyraźniej świadczy o tym, że jest ogromne zapotrzebowanie rynku na tego typu przedsięwzięcia. W związku z tym dziwią mnie i śmieszą tego typu apele. Po pierwsze mieszkańców nikt nie zmusza do tego aby dali się zamknąć w domu na 3 miesiące 9wręcz przeciwnie - do ostatniej edycji przyszło około 40 tys. zgłoszeń). A po drugie oglądalność programu jest nadal na bardzo wysokim poziomie. Dla mnie samej tego typu przedsięwzięcie jest ogromnym wyzwaniem. Bardzo wiele nauczyłam się podczas realizacji wszystkich trzech edycji, w związku z tym nie do końca rozumiem motywy i celowość wystosowania tego apelu.

Znany angielski pisarz Rudyard Kipling powiedział kiedyś:” Nigdy nie popełniłem żadnego błędu w życiu, w każdym razie żadnego, którego nie mógłbym potem usprawiedliwić”. Utkwił Ci w pamięci jakiś szczególny błąd, wpadka czy zabawna historia przy realizacji Big Brothera?

Ja wychodzę trochę z innego założenia niż Kipling. Każde potknięcie odbieram jako nauczkę w życiu i z każdego staram się wyciągnąć jakieś wnioski. Oczywiście, że błądziłam wielokrotnie, ale myślę , że zarówno nasze błędy jak i sukcesy określają nas i kształtują takimi jakimi jesteśmy. W związku z tym staram się nie podchodzić do błędu jak do wielkiej tragedii życiowej.

Oczywiście w trakcie realizacji programu zdarzały się wpadki zarówno mi, jak i innym prowadzącym. Standardem są ataki rozhisteryzowanych fanów, złamanie obcasa czy absolutna pomyłka w tekście. Takich wpadek było naprawdę mnóstwo, ale to właśnie jest specyfika programów na żywo, zawsze generują zabawne i nieprzewidziane historie.

Słówko o konkurencji: oglądasz, choć czasami polsatowski Bar?

Przyznam szczerze, że nie mam w domu anteny do telewizora. Co prawda telewizor mam, stoi, ładnie wygląda i właściwie... jest bezużyteczny. Nie oglądam żadnych produkcji konkurencji, czasami zdarza mi się zerknąć na jakieś poglądowe kasety video.

fot. screenshot (TVN)

Jeśli chodzi o treść i dramaturgię polsatowskiego reality show nie mam zdania, bo nie widziałam ani jednego odcinka w całości. Mam jednak zastrzeżenie, które dotyczy wszystkich polsatowskich produkcji, czyli realizacja. Uważam, że Polsat nadal nie potrafi dobrze ustawić oświetlenia i nagłośnienia, no i przede wszystkim brakuje w ich zdjęciach odpowiedniego rozmachu.

Wiele osób już teraz zadaje sobie pytanie, czy będzie w Polsce czwarta edycja Big Brothera? Myślisz, że jest na to szansa?

Sądzę, że nie. Oczywiście kiedy kończyliśmy pierwszą edycję nikt nie spodziewał się, że będzie druga. Kiedy skończyliśmy drugą wszyscy zarzekali się, że nie będzie trzeciej więc teraz jestem bardzo ostrożna w moich opiniach. Uważam jednak, że ten format został już wyczerpany. Raczej spodziewam się, że dom w Sękocinie, świetnie wyszkolona ekipa i całe zaplecze zostaną wykorzystane to jakiegoś nowego przedsięwzięcia.

Przenieśmy się w przeszłość. Czy małej Martynie marzyła się kariera gwiazdy telewizyjnej? Czy raczej jako dziecko śniłaś o superszybkich motocyklach?

Tradycyjnie powiem, że w telewizji pracuję przez przypadek, wszyscy tak mówią, bo tak wypadaJ . Tak poważnie to nigdy nie myślałam, żeby pracować w telewizji, nie chciałam być aktorką, piosenkarką, jak większość dorastających dziewczyn. Zawsze marzyłam o motocyklach, o samochodach, o motorsporcie, chociaż przyznam się szczerze, nie wierzyłam, że z mojego największego hobby uda mi się zrobić pomysł na życie i, że jeszcze ktoś mi będzie za to płacił. Uważam to za swój największy sukces życiowy.

A jednak Twój pierwszy występ telewizyjny nie był związany z motoryzacją – w TV pojawiłaś się w wieku 19 lat jako modelka...

Rzeczywiście po raz pierwszy pojawiłam się w TV jako modelka. Było to podczas konkursu The Look of The Year, w którym wybierano twarz roku. Była to jednak tylko krótka migawka. Mój występ telewizyjny przez duże "W" miał miejsce w programie motocyklowym pt. “Jednym śladem” w telewizji ATV, czyli był jednak związany z motoryzacją.

MARTYNA INTYMNIE:

Pierwsza randka: W podstawówce. Szczerze mówiąc chyba nie była zbyt udana, skoro nie bardzo pamiętam jak przebiegła.

Pierwszy pocałunek: Chłopak pocałował mnie na siłę. Było intrygująco, choć z perspektywy czasu stwierdzam, że pierwszy pocałunek oddałabym komuś innemu.

Pierwszy raz: Z pierwszym poważnym narzeczonym. Jak na dzisiejsze czasy nastąpił bardzo późno. Cóż, czasy się zmieniają :-)

Twój debiut dziennikarski miał miejsce w piśmie “Świat Motocykli, później był program motocyklowy w jednej z telewizji kablowych z Jackiem Boneckim. Razem z nim też napisałaś scenariusz “Automaniaka”, którym zainteresował się TVN. Czy program był realizowany od początku wg Waszego pierwotnego pomysłu czy stacja ingerowała w scenariusz?

Rzeczywiście napisaliśmy scenariusz, który w pierwotnej wersji miał być projektem stricte motocyklowym. Okazało się jednak, że program motoryzacyjny, który wtedy był na antenie TVN został wycofany z ramówki i pojawiło się zapotrzebowanie na tego typu przedsięwzięcie tworzone przez nową, świeżą ekipę. Stacja na początku ingerowała w scenariusz ale teraz mam wrażenie, że robimy to o co nam chodziło i tak jak zamierzaliśmy. Mamy pełną swobodę.

“Automaniaka prowadził początkowo Tomek Sianecki. Ty pojawiałaś się rzadko. Dlaczego?

To była decyzja prezesa Waltera, któremu bardzo wiele zawdzięczam. Dzięki niemu powstał “Automaniak”, dzięki niemu zaczęłam pracować na wizji. To on pierwszy we mnie uwierzył, dał mi szansę, a przede wszystkim pozwolił mi być sobą. Tomek Sianecki był i jest bardzo doświadczonym dziennikarzem. W Trzecim Programie Polskiego Radia robił program pt. “Wrzuć Trójkę”, w związku z tym jakoś tak "z urzędu" został przydzielony do “Automaniaka”. Ja pojawiałam się rzadko, ponieważ założenie było takie, że miałam trochę popracować przy realizacji programu i dopiero potem wejść na wizję. I słusznie., bo pewnie “spaliłabym się” robiąc duży falstart.

Póżniej Tomka zastąpił znakomity pilot rajdowy Maciej Wisławski, a Ty już jako równoprawna współprowadząca występowałaś w każdym “Automaniaku”. Czy już wtedy mocno odczuwałaś popularność czy dopiero od czasów Big Brothera?

Maciej Wisławski przyszedł do programu na nasze zaproszenie. Szukaliśmy kogoś, kto mógłby zastąpić Tomka. Maciek podczas któregoś z programów był naszym gościem i uznaliśmy, że ma wyjątkowo dobrą energię, która świetnie sprawdza się na wizji. Zaproponowaliśmy mu więc stałą współpracę.

Popularność bardziej Cię cieszy czy bardziej bywa kłopotliwa? Jak sobie radzisz z wciąż rosnącą grupą wielbicieli?

Przede wszystkim popularność nie może być celem samym w sobie., jest skutkiem ubocznym tego co w życiu robię. Nie można być hipokrytą - chcieć pracować w telewizji jednocześnie złoszcząc się z powodu utraty anonimowości, bo przecież jedno z drugim jest właściwie nierozłączne. Ale szczerze mówiąc popularność jest bardzo kłopotliwa, szczególnie kiedy próbuję wtopić się w tłum, spokojnie zrobić zakupy w sklepie czy posiedzieć z narzeczonym na plaży. Nie zamierzam jednak narzekać, bo takie wybrałam sobie życie i w każdej chwili mogę zrezygnować, jeśli poczuję się tym zmęczona.

Często się zdarza, ze młoda, piękna kobieta, gdy staje się popularna, dostaje propozycję od “Playboya”. Tak było i w Twoim przypadku. Jak wspominasz udział w sesji?

Decyzja o sesji w “Playboyu” zapadła dużo wcześniej, niż powstała koncepcja programu “Big Brother”. Wtedy nikt się nie spodziewał, że Wielki Brat będzie aż tak popularny i, że z dnia na dzień stanę się znaną osobą. Cieszę się więc, że ta propozycja nadeszła nie dlatego, że byłam kolejną popularną "twarzą na okładkę". Wtedy zresztą pracowałam jako dziennikarka dla “Playboya”, co do dziś uważam za dość duże wyróżnienie. Udział w sesji, cóż... Pamiętam, że podczas sesji w “Playboyu” było bardzo mokro, cały czas polewano mnie olejkiem i wodą, no i, wbrew pozorom, było bardzo zimno. To moje główne wspomnienia.

A reakcje? Rodzina, znajomi, obcy ludzie na ulicy?

Rodzina i przyjaciele przyjęli to spokojnie, z uśmiechem. Tata z dumą pokazywał moje zdjęcia wszystkim znajomym. Na szczęście urodziłam się i wychowałam w "normalnej" rodzinie, czyli takiej, która nie jest pruderyjna i nie robi "z igły widły".

Kolejny temat rzeka: rajd Paryż-Dakar. Setki kilometrów naprawdę trudnej trasy, łzy, zmęczenie, chwile zwątpienia i w końcu wielki sukces – zwycięstwo z bezkresną pustynią i dotarcie do mety. Co czułaś przekraczając końcową linię najtrudniejszego rajdu świata?

W zasadzie przestałam odpowiadać na to pytanie, bo nie jestem w stanie przekazać tego co czułam nikomu, kto tam nie był. Dla mnie ten rajd to spełnienie marzenia i przede wszystkim' sprawdzenie się w bardzo ekstremalnych warunkach, ale skończył się, minął. Teraz myślę raczej o tym co przede mną, o tych kilometrach oesowych i bezkresnych trasach, które jeszcze pokonam. Wolę koncentrować się na przyszłości, a nie wracać do tego co było.

Znana jesteś jako miłośniczka sportów ekstremalnych (bungee, nurkowanie, spadochroniarstwo). Czy jest jeszcze jakaś dyscyplina, której nie uprawiałaś dotąd, a chciałabyś?

Podczas jednej z bitew w domu Wielkiego Brata pojawili się rolkarze i deskorolkarze, którzy jeździli po specjalnie zbudowanej rampie. Ewolucje, które wykonywali wydały mi się niezwykle karkołomne i na pewno nie zaryzykowałabym samodzielnej próby. Z drugiej strony nie miałabym chyba aż tyle motywacji żeby przez lata trenować skoki na rampie. Nie mniej jednak uważam, że perfekcja w każdej dziedzinie i w każdej dyscyplinie sportu jest godna szacunku.

Niedawno głośno było o Twoich planach dotyczących lotu w kosmos. Okazało się jednak, że nie zostaniesz pierwszą kobietą – kosmiczną turystką. Czy myślisz o tym poważnie? Może nie dziś i nie jutro ale kiedyś...

Mogę tylko powiedzieć, że na razie nic się nie okazało, bo właściwie żadne decyzje jeszcze nie zapadły. Oczywiście lot w kosmos jest moim marzeniem, tak jak każdego "kto ma odwagę marzyć i realizować swoje marzenia".

MARTYNA ZAWODOWO:

Pierwsze zarobione pieniądze:
W podstawówce. Mama zapłaciła mi za umycie regału wraz z całą jego zawartością: porcelaną i szkłem. Inne wspomnienie, bardzo nie lubiłam nosić aparatu na zęby, więc tata płacił mi za każdą noc, którą wytrwałam nie wrzucając go za łóżko.

Pierwszy sukces: Prawdziwy sukces cały czas przede mną.

Pierwsza porażka: Było ich tak wiele, że nie pamiętam, która była pierwsza. Chyba w pierwszej klasie szkoły podstawowej, kiedy dostałam swoją pierwszą czwórkę. Zawsze miałam same piątki i to był pierwszy prztyczek w nos jaki dostałam od życia. Wtedy dowiedziałam się, że nie zawsze jest kolorowo.

Kariera telewizyjna, kariera sportowa...Ale widzowie mało wiedzą o Twoim życiu prywatnym. Dasz się skusić i powiesz kilka słów na ten temat?

Moje życie prywatne to często moja praca. Nigdy nie wiem gdzie jest granica pomiędzy "zawodowym" oglądaniem rajdów samochodowych ,a tym prywatnym. Lubię tę dyscyplinę sportu i gdybym nie musiała pracować na rajdach to i tak pasjonowałabym się nimi prywatnie. Poza tym jestem mało "rozrywkowa", nie chodzę na dyskoteki, huczne imprezy, maksymalnie dużo czasu staram się spędzać w domu i z rodziną. Dużo czytam, nie oglądam telewizji, bo jej nie mam. Uprawiam sporty. Mam kilku sprawdzonych przyjaciół, z którymi staram się spotykać tak często, jak tylko to możliwe. Ot i cała historia.

Powiedziałaś kiedyś: “Ubranie to dla mnie minimum życiowe, które muszę wykonać, bo nie wyjdę z domu nago”. Wnioskując a contrario, czy po swoim domu często chodzisz nago?

Tak, zdarza mi się chodzić nago, ale tak naprawdę ten cytat wyraża co innego. Nie rozumiem po co człowiek otacza się tyloma przedmiotami martwymi i kupuje tyle ubrań wydając na nie mnóstwo pieniędzy, bo wiem, że nie są potrzebne nam do życia. Ubieram się w cokolwiek, co mam pod ręką. W telewizji oddaje się w ręce stylistów.

Pomimo, że (jak twierdzisz) nie przywiązujesz dużej wagi do wyglądu, lubisz zwracać na siebie uwagę mężczyzn...

Czy lubię zwracać na siebie uwagę mężczyzn? Lubię. Lubię flirtować, lubię podobać się mężczyznom. Chyba zawsze tak było, że byłam w centrum zainteresowania i to już trochę kwestia przyzwyczajenia.

Wolisz uwodzić czy być uwodzona?

Chyba wolę uwodzić. Oczywiście, jak każdy, lubię kiedy ktoś się o mnie "stara" i zabiega o moje względy. Natomiast nie znoszę podrywaczy, działają na mnie alergicznie i robię się bardzo agresywna. Myślę, że ciężko poderwać mnie w typowy sposób. Nigdy nikomu nie udało się zawrócić mi w głowie i sprawić żebym zrobiła coś czego bym później żałowała. Jestem typem osoby, która lubi brać sprawy w swoje ręce.

Cały czas prowadzisz życie na “wysokich obrotach”. Wyobrażasz sobie siebie za ileś lat siedzącą w fotelu i czytającą bajki dzieciom/wnukom? Pewnie wolała będziesz uczyć je jazdy na motocyklu na jednym kole :-) ?

Bardzo możliwe. Ja przeszłam pełną edukację, od motorynki po japoński motocykl wyścigowy, więc jeśli moje dzieci będą chciały jeździć na motocyklu to nie będę im stała na drodze, a wręcz przeciwnie. Będę je także uczyła jeździć na nartach, pływać, ale także czytać poezję, malować i przede wszystkim znajdować radość życia we wszystkim co będą chciały robić.

Myślę, że już niedługo trochę zwolnię tempo. Zrozumiałam, że nikomu już nic nie muszę udowadniać i, że mogę pozwolić sobie na mniej" energetyzujące" zajęcia.

Polskie Centrum Serialowe to serwis internetowy, więc nie może zabraknąć pytania z tej dziedziny. Korzystasz czasem z internetu?

Szczerze mówiąc tylko wtedy, kiedy muszę. Używam inernetu do wysyłania tekstów do redakcji, odbierania maili od przyjaciół. Na szczęście jest ktoś, kto robi za mnie potrzebny do artykułów research w internecie (uśmiech do mojej asystentki Marty). Oczywiście jestem zaznajomiona z obsługą komputera i internetu, ale wolę pracować na papierze.

fot. screenshot (TVN)

Lubię robić notatki, zawsze mam przy sobie kartkę i długopis. Jest kilka stron internetowych, które chętnie odwiedzam, ale szczerze mówiąc myślę, że internet, a szczególnie mailowanie, czatowanie czy smsowanie bardzo spłycają kontakty międzyludzkie.

Jakie masz plany na najbliższą przyszłość?

Zaraz po finale Big Brother Bitwa wyjeżdżam na Malediwy, a potem do Stanów, w długą podróż po zachodnim wybrzeżu. Mam także w planach wyprawę do Afryki, podczas której chcę zdobyć Kilimandżaro. Potem może Azja... Generalnie nie będzie mnie w kraju (a co za tym idzie - także na wizji) przez trzy miesiące, więc wszyscy będą mieli okazję ode mnie odpocząć:)

Dziękuję za wywiad.


Mamy dla Was jeszcze jeden prezent- autograf Martyny:


Przypominamy, że cały czas czekamy na Wasze propozycje: z jakimi osobistościami ze świata seriali tv chcielibyscie przeczytać wywiad. Prosimy o e-maile z tematem WYWIADY na adres: poczta@seriale.vis.pl

 


Specjalne podziękowania dla Kasi i Marty za pomoc w przeprowadzeniu wywiadu.

 


TV NEWS



TOP TEN
 
FORUM
Wyraź swoją opinię na temat seriali, aktorów i nie tylko
 
CHARITY
Kliknij tutaj
PCS wspiera różne akcje humanitarne- Ty też możesz pomóc innym!
 
GŁOSUJ
Zagłosuj na nasz serwis na listach:
-
Sonik.net
-
NLP WP
-
TopSide
 




Copyright by Polskie Centrum Serialowe 1999-2006. All rights reserved.